Otrzymałam informację od Pani P. dwa tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego:
„Chciałabym porozmawiać z Panią o tym, w jaki sposób możemy rozwijać zainteresowanie Janka naukami przyrodniczymi. Kiedy możemy się spotkać?”

Od dawna wiedziałam, że dziecięce zainteresowanie mojego syna astronomią przerodziło się w prawdziwą pasję. Przyjęłam to zaproszenie z ogromnym entuzjazmem. Ucieszyło mnie, że nauczycielka tak szybko zdołała rozpoznać to, co leżało w kręgu zainteresowań mojego dziecka.
Tak zaczął się rok szkolny pełen „miłości” do Pani P.

Znam wielu nauczycieli i wiem jak wiele energii poświęcają sprawom takim jak organizacja sali, znajdowanie nowych materiałów, nabywanie umiejętności w zakresie nowoczesnych technologii, ściąganie atrakcyjnych aplikacji, czy też przygotowywanie kart pracy. Wszystko to jest bardzo dobre i niezwykle ważne. Wysiłek nauczyciela włożony w ciekawe przygotowanie zajęć skutkuje całym lasem rąk i zaangażowaniem dzieci chętnych do nauki. Im więcej angażujących zadań, tym lepsze efekty nauczania, tym większa radość dzieci i satysfakcja nauczyciela.

Wszystko to usuwa się w cień, w zestawieniu z jedną rzeczą. To najlepsze co może zrobić nauczyciel, co ma większe znaczenie niż wszystko inne razem do kupy wzięte. Po prostu: Znać moje dziecko.

Tyko tyle i aż tyle. To wiedza o dziecku, która manifestuje się na wiele sposobów. Nauczyciel zna możliwości intelektualne dziecka, jego rodzinę, nastroje, dziwactwa, a nawet alergie. Po prostu interesuje się nim, chce je poznać. Wobec tego faktu wszystkie inne rzeczy zajmują kolejne miejsce.

To ma ogromne znaczenie.

Moje dzieci są w różnym wieku. W ich nauczaniu uczestniczyło wielu nauczycieli, włączając nauczycieli wychowania przedszkolnego. To, co sprawiało, że dany nauczyciel wyróżniał się spośród innych to to, na ile znał moje dzieci.

Czy inni rodzice myślą podobnie? Kiedy spytałam ich co sprawia, że jakiegoś nauczyciel cenią bardziej niż innego – ich odpowiedzi różniły się w znacznym stopniu, ale jeden element był zawsze obecny „zna moje dziecko” to istota każdej wypowiedzi. Oto kilka z nich:

„Moi ulubieni nauczyciele to tacy, którzy interesowali się moimi dziećmi i sprawiali, że czuły się ważne. Najlepsza nauczycielka sprawiła, że ja jako matka czułam się, jakby moje dzieci były jedynymi uczniami w jej klasie. Znała ich tak dobrze!… i co ciekawe wielu rodziców w tej klasie miało podobne odczucia”.

„Nauczyciele, którzy wyróżniali się w edukacji mojej córki to tacy, którzy włożyli sporo wysiłku, by poznać nie tylko moje dziecko ale wszystkich uczniów. To są nauczyciele, o których moja córka wciąż opowiada”.

Włożenie specjalnego wysiłku, by poznać uczniów przynosi korzyści również nauczycielowi. Kiedy uczyłam w szkole średniej, to że znałam ich pozwoliło mi uniknąć wielu problemów wychowawczych. Gdyby Zuzia powiedziała mi o tym, co się ostatnio działo w jej domu, byłabym dla niej delikatniejsza w związku z niewykonaną pracą domową. Gdybym wiedziała jak ciężko jest Piotrowi skupić się nad treścią lektury w zatłoczonym pokoju z czwórką rodzeństwa, pozwoliłabym mu dokończyć czytanie w bibliotece…

Prawdziwe poznanie naszych uczniów nie dzieje się szybko i wymaga wysiłku z naszej strony. Znam nauczycieli, którzy na początku roku szkolnego proszą rodziców o wypełnienie kwestionariusza, który pomoże im poznać lepiej dzieci. Jako rodzic zawsze bardzo poważnie podchodzę do tego typu prośby i starannie wypełniam tabelki zakładając, że nauczyciel równie uważnie przeczyta moje słowa i weźmie je do serca. Jeśli nie dostrzegam żadnych dowodów, że coś w tym kierunku zostało zrobione, czuję się zwyczajnie rozczarowana…

Jeśli następnym razem ogarnie cię zdenerwowanie w związku z tym, że nie zmieniłeś klasowej gazetki, czy tez nie zrobiłeś czegoś „ważnego” … spróbuj spożytkować energię na znalezienie osobistej relacji z uczniami. Masz w końcu te dzieci przy sobie tylko przez krótki okres i tylko tę jedyną szansę by je poznać. Uczyń z tego priorytet.