Czy to koniec ze ściąganiem?

Od września do trzech tysięcy polskich szkół gimnazjalnych i licealnych ma zostać wprowadzony program antyplagiatowy. Jest to system, który funkcjonuje na większości polskich uczelni i ma powstrzymać uczniów przed „ściąganiem”. Działanie systemu jest  proste – porównuje to, co napisał uczeń z zasobami internetowymi i w ten sposób wychwytuje plagiat.

Uczniowie kombinują jak mogą, by zdobyć dobre wyniki przy niewielkim wysiłku. W internecie nie brakuje portali oferujących gotowe prace na zadany temat. Ściąganie to sprawa bardzo stara. Tyle tylko, że dziś uczniowie mają do dyspozycji tak wiele „ułatwień” więc: dlaczego z nich nie skorzystać? Przede wszystkim dlatego, że ściąganie to oszustwo. W Polsce do niedawna konsekwencje za oszukiwanie były mało dotkliwe: wyproszenie z egzaminu (do którego można podejść po raz kolejny), jedynka ze sprawdzianu (którą z reguły po ubłaganiu nauczyciela można było poprawić), czy też uwaga wpisana do dziennika. W Kanadzie i Wielkiej Brytanii ściąganie jest  niedopuszczalne, w Holandii czy Niemczech to powód do dużego wstydu. W Meksyku nie przynosi wprawdzie hańby, jednak niewielu korzysta ze ściąg. Powód? Przyłapanie grozi zawaleniem całego roku nauki, gdyż winowajca musi powtarzać egzaminy z dwóch semestrów.

Czy system antyplagiatowy wyeliminuje ściąganie?

Trudno powiedzieć. Na pewno sprawi, że osoby noszące się z zamiarem skopiowania treści, zastanowią się dwa razy, zanim to zrobią. Być może dowartościuje on ucznia, który pisze samodzielnie i jest tym samym uczciwy wobec siebie i innych. No właśnie, ściąganie to zawsze kwestia honoru i uczciwości, a tego niestety często brakuje wielu naszym uczniom. Z drugiej strony, czy takie wzmacnianie systemu kontroli nie jest symptomem upadku instytucji? Wdrażanie tego programu może być odebrane przez niektórych jako narzędzie służące burzeniu zaufania, a to właśnie ono powinno być w szkole budowane.

A może uczniowie potrzebują więcej niestandardowych zadań rozwijających kreatywność; tematów i projektów, w które mogą się prawdziwie zaangażować? Wszystko to, przy odpowiednim systemie motywacji mogłoby zachęcić uczniów do samodzielnej pracy. Nauczyciele często plagiatują samych siebie, od lat powtarzając te same tematy prac czy zadań. Z kolei uczniom często brakuje poczucia sensu tego co robią, stąd też bezrefleksyjne przepisywanie prac domowych, których jest dużo za dużo i niewiele wnoszą.

Legalne źródła

Najważniejsze jest, by uczyć korzystania z legalnych źródeł i uwrażliwiać na problem oszustwa, kradzieży intelektualnej od najmłodszych lat. To zadanie zarówno nauczycieli jak i rodziców. Nie przymykajmy zatem oka na beztroskie kopiowanie filmów, książek czy muzyki z internetu.

Dziś mamy dostęp do różnych form zdobywania wiedzy, rozwijana zainteresowań, spędzania wolnego czasu. I dobrze. Ważne jest, by w tej różnorodności nie zatracić wartości podstawowych, takich jak: bycie fair wobec innych, możliwość wyboru, prawo do poszanowania tego, co jest naszą i cudzą własnością.