Któż z nas jako dziecko nie lubił baśni?

Z nostalgią wspominam czasy, gdy  jako mała dziewczynka leżąc pod kocem z wypiekami na twarzy wsłuchiwałam się w opowieści mojego dziadka, który siadał obok mnie w fotelu, otwierał grubą księgę i czytał … i czytał.   Udawał przy tym jak nikt inny głosy stworów, leśnych elfów i innych postaci. Uwielbiałam te historie. Jak każde dziecko kochałam się bać, wiedząc że za chwilę nastąpi szczęśliwe zakończenie.

Baśnie i bajki coraz częściej wykorzystywane są przez wychowawców i terapeutów do pracy nad dziecięcymi lękami w ramach bajkoterapii.

Najprościej mówiąc to terapia przez bajki. Bajki terapeutyczne są jedną z metod pozwalających dziecku w wieku 4-7 lat radzić sobie w trudnych sytuacjach. Nasz malec potrzebuje wsparcia. On zupełnie inaczej widzi, ocenia i na swój sposób rozumie sytuacje trudne, zagrażające, które silnie przeżywa. Nie jest w stanie zwrócić się do nas o pomoc, nie zna słów określających emocje, stąd też nie jest ich świadomy. Ponadto dziecko na wczesnym etapie rozwoju nie potrafi połączyć przyczyny niemiłego zdarzenia ze skutkiem stąd jego reakcja – silny lęk.

Obserwujemy swoje dzieci w różnych sytuacjach. Niektóre wydarzenia, które przyprawiają dziecko o płacz, nam dorosłym wydają się banalne i mało istotne. Zwyczajowo mawiamy wtedy: „Nie płacz. Nic się stało.” No właśnie – dla nas to błahostka, nie stało się nic na tyle ważnego, by płakać.  Należy mieć na uwadze, że nasze dziecko może tę sytuację odbierać inaczej. Dla niego może ona być przyczyną lęku, smutku, poczucia winy czy wstydu. Co ważne, może wpłynąć na późniejsze sposoby reagowania naszego dziecka.

Baśnie i bajki w naturalny sposób związane są ze światem dziecka.

Czytane często kształtują i rozwijają osobowość, uczą radzić sobie z emocjami. Pomagają dziecku przeżyć trudne sytuacje, przezwyciężyć różnego rodzaju lęki. Mogą być pomocne, gdy dziecko przeżywa konflikty czy to w szkole, czy w rodzinie, boi się szpitala lub zetknęło się ze śmiercią. Bajki te są bliskie dziecięcej perspektywie rozumienia świata bowiem świat realny i fantastyczny przenikają się w nich nawzajem. Dzięki temu tworzy się rzeczywistość najbliższa percepcji dziecka,  która daje wsparcie w sytuacjach trudnych, pomaga uporać się z emocjami, które są dla dziecka niepokojące. Co więcej, bajki mają szczęśliwe zakończenie, co buduje pokłady optymizmu i nadzieję, że jego problemy też zostaną rozwiązane. Wartość terapeutyczna bajek polega na tym, że niebezpieczna sytuacja w nich opisywana zostaje rozpoznana przez dziecko, które nie doznaje z tego tytułu szkody, wręcz przeciwnie – poznaje ten lęk i uczy się spojrzeć na swoje problemy.

Czy mama może być „bajkoterapeutą” swojego dziecka?

Oczywiście, że tak. Mamy mogą samodzielnie konstruować bajki tak, by pomóc dziecku przezwyciężyć trudne dla niego życiowe sytuacje, jak również stany emocjonalne typu lęk, niepewność, nieśmiałość, gniew. Bajkoterapia oprócz czytania czy opowiadania może przybierać formę tworzenia własnych historii i postaci. Można odtwarzać treść bajki we własnym przedstawieniu czy teatrzyku kukiełkowym.

Wszystko to ma na celu pomoc dziecku w zbudowaniu pozytywnego obrazu siebie i świata.

Rodzice, którzy opowiadają bajki czy baśnie, nie tylko rozwijają wyobraźnię dziecka, jego kreatywność, lepiej je rozumieją, ale budują szczególny rodzaj porozumienia z dzieckiem, bliskość, jaką daje posiadanie wspólnych bajkowych przyjaciół i przeżywanie niezwykłych przygód. Opowiadanie bajek zawiera element odkrywania świata, wspólnego przeżywania i to właśnie jest najważniejsze, rodzi nowe relacje między rodzicami a dziećmi. Dziecko potrzebuje uwagi rodzica, akceptacji. Opowiadanie bajek tak jak wspólna zabawa jest byciem razem, jest tworzeniem więzi.

Wśród bajek terapeutycznych wyróżniamy następujące gatunki:

  • Bajki relaksacyjne – ich celem jest wywołanie odprężenia oraz uspokojenia. Dziecko, które posiada spokój wewnętrzny, łatwiej upora się z trudnościami stawianymi mu przez życie.

  • Bajki psychoedukacyjne – ich priorytetem jest wprowadzanie pozytywnych zmian w zachowaniu dziecka. Bajki te wspomagają trudny proces dorastania dziecka, wskazują nowe wzory myślenia o sytuacjach lękotwórczych.

  • Bajki psychoterapeutyczne – powodują  zupełnie inny sposób myślenia  i odbierania sytuacji lękotwórczych oraz wskazują sposoby radzenia sobie z nimi. Celem nadrzędnym tych bajek jest obniżenie lęku u dziecka.

na podstawie rozmowy Katarzyny Fenik z Maria Molicka, psychologiem, autorką książek „Bajki terapeutyczne” i „Bajkoterapia. O lękach dzieci i nowej metodzie terapii

Niebieska Linia, Nr 6 Rok: 2002

Zachęcam do przeczytania przykładowej bajki relaksacyjnej autorstwa Marii Molickiej.

 

Bajka relaksacyjna

Słonko cały dzień świeciło, aż w końcu poczuło się bardzo zmęczone. Jego promienie stawały się coraz słabsze, coraz chłodniejsze słabiej ogrzewały ziemię. Zobaczyło w oddali małą górkę. Postanowiło schować się za nią i odpocząć. Wolno popłynęło po niebie w jej kierunku.

Gdy znalazło się za szczytem pagórka, poczuło się jeszcze bardziej zmęczone. Słonko ogarnęła senność. Obok przepływały małe obłoczki, jeden, drugi, trzeci…. Niewiele myśląc wskoczyło w sam środek puszystej, błękitnej chmurki. Wtuliło się w mięciutki obłoczek i poczuło przyjemne ciepło. Chmurka jak pierzynka otuliła je ze wszystkich stron. Było wygodnie, przyjemnie, bezpiecznie. Obłoczek unosił słonko i delikatnie kołysał. Z daleka dochodził delikatny śpiew ptaków, który jak kołysanka tulił do snu.

Słonko rozłożyło się wygodnie, odpoczywało. Oddychało równo, miarowo, spokojnie. Czuło się coraz bardziej senne i senne. Zamknęło oczy i popłynęło leżąc na obłoczku.. Płynęło i płynęło leżąc bezwładnie. Promienie całym ciężarem spoczęły na obłoczku. Obok płynęły chmurki jedna, druga, trzecia, nie spiesząc się, powoli. Słonko oddychało równo, miarowo, spokojnie. Powyżej był błękit, spod którego wyglądały migocące gwiazdki i śpiący księżyc zwinięty, jak rogalik. Poniżej znajdowały się pagórki porośnięte zielenią, a w dolinie leniwie płynęła rzeka.

Słonko zamknęło oczy i odpoczywało. Całe zmęczenie trudami dnia z wolna uwalniało się i spływało na chmurkę. Słonko stawało się coraz lżejsze i lżejsze, wymywało z siebie całe zmęczenie. A obłoczek robił się coraz cięższy i cięższy, coraz ciemniejszy i coraz większy. Aż stał się dużą chmurą, z której spadł deszcz. Krople, jak wielkie sople, spadały na ziemię: kap, kap, kap… Chmura pozbyła się niechcianego ciężaru i z powrotem stała się obłoczkiem.

Nie wiadomo skąd nagle pojawił się delikatny wiaterek. Podmuchał na chmurki, które zaczęły szybciej płynąć po niebie. I jeszcze szybciej i szybciej. Ze słonka ściągnął obłoczek jak pierzynkę. Wówczas słońce otworzyło oczy, ziewnęło, przeciągnęło się i wolno podniosło się z mięciutkiego obłoczka. Orzeźwiający wiaterek wiał coraz mocniej i mocniej. Zewsząd dochodził coraz głośniejszy śpiew ptaków.

Słonko ciekawie wyjrzało zza chmurki i zobaczyło, jak drzewa, krzewy wyciągają swe liście do nieba czekając na ciepłe promienie. Wiatr dmuchał na chmurki jak na dmuchawce, z coraz większą siłą, aż rozpierzchły się po całym niebie. Słonko poczuło się lekkie i rześkie.

Otrzepało z siebie resztki snu i pełne nowych sił zeskoczyło z obłoczka, który czym prędzej popędził za innymi. Zajaśniało pełnią blasku i znowu skierowało promienie na ziemię, obdarzając drzewa, kwiaty i krzewy swym ciepłem. Wokół zapanowała radość.