Czy bywasz zmęczony po całym dniu pracy? A może lepiej zapytać: „Kiedy ostatni raz nie byłeś zmęczony?” Większość z nas ledwo żyje wracając do domu. Przyzwyczailiśmy się do tego i czasami ciężko mi wyobrazić sobie, jakby to mogło być inaczej.

Moi znajomi (nie nauczyciele) otwierają usta ze zdziwienia i trudno im uwierzyć w to, jak nauczyciel może być zmęczony? Jakby nie patrzeć, nie budujemy domów, ani nie pracujemy pod presją sztywnych terminów, nie współzawodniczymy z kolegami z pracy o awans, największą sprzedaż, ani nie mamy szefa tyrana śledzącego każdy nasz ruch. Pracujemy z dziećmi! Pracujemy 6-7 godzin dziennie! Jesteśmy w dużej mierze szefami dla nas samych. Mamy wakacje. Wiec jak to możliwe, że jesteśmy tacy zmęczeni?

Ciągła samokontrola i miliony decyzji

Psycholog Roy Baumeister wprowadził pojęcie „wyczerpywania się ego”. Istotnym punktem jest tu nasza wola, czyli zdolność psychiczna do świadomego i celowego regulowania swego postępowania. W tym też ujęciu nasza wola może być postrzegana jako mięsień, który poddany wysiłkowi zwyczajnie się męczy, jego efektywność spada i potrzebuje czasu na regenerację. Na tej samej zasadzie ego potrzebuje pewnej ilości energii do ukończenia swoich zadań.

Jako nauczyciele non stop „zużywamy” nasze zasoby woli. Cały dzień cenzurujemy się. Powstrzymujemy się od  sarkastycznych uwag i komentarzy, odpowiadamy profesjonalnie na lekceważący mail od rodzica, zachowujemy dla siebie swoją prawdziwą opinię na temat zmian wprowadzanych przez dyrekcję, z wyrazem troski i zrozumienia rozmawiamy z uczniem, choć wiemy że to perfidny leń, który wymyślił kolejną bajkę dla usprawiedliwienia braku przygotowania do lekcji. Tak jest nieustannie. I tu mamy głównego winnego: podejmowanie decyzji. Im więcej ich podejmujesz w ciągu dnia, tym więcej woli zużywasz. Szacuje się, że nauczyciele podejmują około 1500 decyzji w ciągu szkolnego dnia. Jeśli połączymy to z samokontrolą niezbędną w procesie nauczania, to nic dziwnego że do godziny 17 nasze pokłady wewnętrznej siły wyczerpią się. Jesteśmy po prostu zmęczeni.

Balansowanie pomiędzy sprzecznymi emocjami

Druga sprawa to wysoki poziom emocji. Chodzi tu o emocje takie jak złość, frustracja, podekscytowanie, rozradowanie, które są psychologicznie opodatkowane. Pozytywne emocje wzbudzają dokładnie takie same fizjologiczne reakcje, jak te negatywne: szybsze bicie serca, aktywacja gruczołów potowych itp. Nasze emocje czy to pozytywne czy negatywne, tak samo nas „zużywają”. Nauczyciele są szkoleni jak przez cały czas na lekcjach być tryskającą entuzjazmem, chodzącą bombą energetyczną. Wielu nauczycieli wierzy, że by być efektywni muszą być pełni energii, którą należy wnieść do swojej klasy. Z pewnością jest w tym sporo prawdy, ale musisz pamiętać że twoja ekscytacja połączona z momentami złości, frustracji a nawet radość sprawiają, że pod koniec dnia tracisz siły.

Zamartwianie się

Nic dziwnego, nasz niepokój przyczynia się do zmęczenia. Kiedy się martwimy wyobrażamy sobie i przewidujemy negatywne wydarzenia. Wówczas dzieje się to samo, co w przypadku silnych emocji. A o co najczęściej się martwimy? No cóż, obrażony kolega z pracy, problemy w domu, kłopoty wychowawcze z uczniem, brak stabilności w pracy i stałej siatki godzin, roszczeniowy rodzic i wiele innych.

To właśnie dlatego czujemy się zużyci i zmęczeni. Podejmujemy tony decyzji, balansujemy na granicy sprzecznych emocji i zamartwiamy się zbyt często.

Może warto zatem spojrzeć na siebie z boku i podarować sobie chwilę refleksji. Warto zastanowić się i spróbować zdefiniować źródło naszych napięć, zmartwień czy silnych emocji – świadomość tej sytuacji może nam pomóc zmniejszyć nieco poziom zmęczenia. To niestety wspólny mianownik naszych czasów, nie tylko przecież w zawodzie nauczyciela, jednak my mamy coś więcej 🙂

Jest przecież druga strona medalu – gdy przychodzi do ciebie uczeń, który zdobył tytuł laureata ważnej olimpiady, lub gdy z wypiekami na twarzy informuje cię, że dostał się na wymarzoną uczelnię, wówczas masz ochotę krzyknąć z radości. To samo dzieje się, gdy uczeń na twoich oczach dokonuje czegoś, gdy wreszcie zaczyna coś rozumieć, wierzyć w siebie … wówczas wiesz że bycie nauczycielem (nawet zmęczonym) jest tego warte. 🙂

 

na podstawie teacherhabits.com

  • Pingback: Twój los w Twoich rękach II » www.cialopedagogiczne.pl()

  • Te wszystkie powody dotyczą większości ludzi pracujących umysłowo, nie są więc wyjątkowe dla nauczyciela 🙂 Ale jest coś, co mnie osobiście wyczerpuje- czasem po 1h jestem tak wypompowana jak inni ludzie po 8h w pracy; maksymalne skupienie. Prowadzę zajęcia w małych grupach lub indywidualne- z dorosłymi, a to znaczy, że przez wspólny czas, muszę być maksymalnie skupiona, sekunda po sekundzie, minuta po minucie- żeby móc w tej gotowości szybko reagować, korygować, odpowiadać na pytania + mobilizować. Jeśli mam więc 60 min. to wykorzystuję je ma maxa, jeśli się to pomnoży przez ilość takich zajęć , to mozna czuć się wypompowanym.

    Jak kiedyś ktoś nie mógł sobie tego wyobrazić, to mu przedstawiłam to obrazkowo: Wyobraź sobie, że za chwilę prowadzisz w firmie prezentację + musisz to zrobić w sposób interesujący, by nikt podczas niej nie zasnął i żeby się wręcz do niej włączył i mało tego, by chciał kolejną prezentację z tobą! A potem prowadzisz kolejną prezentację, i kolejną, i kolejną, i kolejną tego samego dnia…. każdą z tą samą energią. I ludzie mają powiedzieć; chcemy jeszcze! – tak mniej więcej wygląda moja praca :))